Oceania Experience

Otrzymaliśmy jako RejsClub szansę znalezienia się wśród niewielkiej grupy Agentów z całej Europy zaproszonych na rejs statkiem Oceania Insignia. Cel to szkolenie i zapoznanie się z ofertą, a także tym, co wyróżnia ten produkt na rynku. Trasa rozpoczynała się w Civitavecchia, kończyła zaś w Alicante. Poniżej spisane na gorąco wrażenia i spostrzeżenia.

Inisignia to kameralna jednostka, zabierająca na pokład 680 pasażerów, co przy 400 osobach załogi daje imponujący wskaźnik crew ratio 1,7. Poziom linii luksusowych, przy bardzo dobrej cenie i ofertach specjalnych na korzyść Oceanii.

DZIEŃ 1

Po zaokrętowaniu czas na krótki odpoczynek, 17:00 obowiązkowy alarm próbny (oprócz tradycyjnej demonstracji, zaprowadzono wszystkich pod podlegające im łodzie ratunkowe), a dalej zwiedzanie statku z opiekunką naszego rynku.

Mimo niewielkich rozmiarów statek jest bardzo dobrze rozplanowany, z licznymi miejscami gdzie można przysiąść, porozmawiać, lub po prostu się zrelaksować. Nie czuje się zupełnie ścisku i tłoku, tak często spotykanego na większych jednostkach. Kolory są stonowane, materiały wykończeniowe naprawdę dobrego gatunku.

Doskonała kawa Illy to coś, za czym będziemy tęsknić jeszcze długo (opinia nie tylko moja własna). Przygotowana przez włoskich baristów, dostępna cały dzień, już zawarta w podstawowej cenie rejsu (podobnie jak wszystkie napoje typu soft drink).

Po krótkim przywitaniu i koktajlu (wspomniani agenci plus grupa dziennikarzy z UK) zostaliśmy zaproszeni na kolację do La Toscana. Menu niezwykle bogate (sama karta z wyborem oliwy do pieczywa to ponad 10 pozycji), wybór trwał więc dobre 20 minut. Menu, to kuchnia włoska, całość - doskonała i świeża (chef podkreślał jaką wagę przywiązują do tego ostatniego aspektu, zamawiając produkty w odwiedzanych portach, by nie były mrożone i „zmęczone“).

Jak przy wszystkich restauracjach  tematycznych Oceania Cruises (drobny  wyjątek to Privee oraz La Reserve na większych statkach armatora) nie jest pobierana żadna dodatkowa opłata za rezerwację. Skończyliśmy około 23.00 i powoli rozeszliśmy się do kabin.

Oceania to nie statek dla rodzin z dziećmi (chociaż na alarmie próbnym było sześcioro dzieci), raczej dla osób ceniących spokój i relaks. Średnia wieku 45 – 60 lat. Po staniu się częścią holdingu Prestige Cruises „podpatrują“ jednak NCL i starają rozbudować program rozrywkowy. Co mamy teraz: liczne wykłady i kursy (gotowanie, rysunek, patchwork) spotkania z podróżnikami, brydż, bardzo duża biblioteka, nieśmiertelne bingo, muzyka na żywo, występy komików. Był też wieczór zapoznawczy dla singli (linia zmniejszyła znacznie tzw. Single Supplement na wielu rejsach).

DZIEŃ 2

Zaraz po śniadaniu uczestniczyliśmy w prezentacji dot. produktu i najnowszych planów. Chwila na kawę i odpoczynek, wyśmienity lunch (zupa mandarynkowa na zimno – coś niezwykłego) i spotkania indywidualne z opiekunem. Mieliśmy też czas na zapoznanie się z ofertą Canyon Ranch SPA – udział w zajęciach fitness i jogi był darmowy dla uczestników fam tripu. Docelowo planowane jest, by było tak dla wszystkich pasażerów. Gdy tylko tak się stanie, poinforujemy niezwłocznie.

Dalsza część szkolenia dla wszystkich, indywidualne obejście i zwiedzanie statku, a na na 19.00 kolacja w Polo Grill. Od warzyw, przez mięsa, po owoce morza – kalejdoskop propozycji. Porcje naprawdę duże, grupa podzieliła się na zwolenników Toscana i Polo, chociaż tak naprawdę  trudno porównywać. Menu w każdej z tych restauracji jest inne i opracowane z jak najwyższą dbałością o satysfakcję pasażerów.

Nasza trasa była końcowym etapem rejsu dookoła świata, więc zapewnienie urozmaicenia i uniknięcie nudy dla ludzi podróżujących już piąty miesiąc to naprawdę wyzwanie. Wieczorem w Horizons na najwyższym pokładzie DJ puszczał klasykę rocka, był więc ruch nawet jak na statek z wyższą średnią wieku.

DZIEŃ 3

Tutaj spotkania były w ciągu dnia, udało się więc wygospodarować czas i wybrać  do miasta. Korzystając z przywilejów danych tylko niewielkim jednostkom Insignia stała w samym centrum, naprzeciwko pomnika Kolumba. Kto nie skorzystał z licznych wycieczek (są droższe niż na innych statkach, ale kalkulowane tak, żeby zapewnić komfort i oddzielne siedzenie dla każdego tj bus 40 os. zabiera ich 20, pytałam w shorex office) zaledwie po paru krokach znalazł się na tętniącej życiem Rambli.

Dzień minął naprawdę szybko, po spotkaniu i czasie na odpoczynek oraz odświeżenie spotkaliśmy się na pożegnalnej kolacji, tym razem w głównej restauracji. Menu tutaj to przegląd smaków i stylów (są nawet propozycje restauracji Jaques i Red Ginger z większych statków armatora), każdy znajdzie coś dla siebie, a przy tylu daniach i miłym towarzystwie czas mija szybko.

Rano czwartego dnia, już spakowani, rzuciliśmy po raz ostatni okiem na kabinę (są przestrzenne, ładnie urządzone i bardzo czyste), jeszcze tylko śniadanie oraz kawa i można było wyruszyć do słonecznego Alicante.

Te dni na statku okazały się naprawdę przyjemne i cenne pod kątem doświadczenia. Na pewno pozwoliły spojrzeć inaczej na samą linię i produkt, a także docelowego Klienta. Wiemy lepiej jak i komu polecać rejsy Oceania Cruises.

Komentarze do wpisu: “Oceania Experience

Nie ma jeszcze komentarzy dla tego wpisu. Bądź pierwszy!

Dodaj swój komentarz

Twój adres email jest bezpieczny i nie będzie widoczny publicznie. Pola wymagane oznaczono *